niedziela, 25 sierpnia 2013

Złodzieje czasu, pośpiech i nuda


Wiele rzeczy powinnam
więc biegam po swojej duszy
więc biegam po swoim ciele
by zrobić to, co powinnam
i nie jestem szczęśliwa

Ten wierszyk napisałam w czasach, gdy miałam kilkanaście lat i pisałam wiersze. Chociaż tak jak pamiętam siebie z tamtego okresu – wcale nie biegałam ani nigdzie się nie śpieszyłam. Owszem, nudziłam się śmiertelnie (o nudzie jeszcze będzie), ale biegać nie miałam po co ani dokąd. Jednak przekaz o wyrabianiu się z wieloma obowiązkami w jak najkrótszym czasie jest w mojej rodzinie bardzo silny, zwłaszcza po kądzieli. A ponieważ sposób, w jaki zostaliśmy wychowani, tworzy rodzaj przeznaczenia, wierszyk ten okazał się proroczy.

Jedną z ważniejszych dla mnie książek jest „Momo” Michaela Ende. Przeczytałam ją po raz pierwszy, gdy miałam 16 lat. Niedawno skończyłam ją czytać mojej córce, która wprawdzie całkiem sprawnie radzi sobie już sama, ale obie lubimy wieczorne czytanie na głos. I znowu książka ta bardzo mi się podobała, znowu była o mnie.

Gdy ją czytałam tym razem, uświadomiłam sobie, że często słyszę w głowie radę starego Beppa Zamiatacza Ulic, jak zamiatać.

- Widzisz, Momo – mówił na przykład – to jest tak: czasem człowiek ma przed sobą dlugą ulicę; myśli, że ona jest okropnie długa, że nikt nie poradzi sobie z tą pracą. - Przez chwilę w milczeniu spoglądał przed siebie, potem ciągnął: - Wtedy człowiek zaczyna się śpieszyć. I śpieszy się coraz bardziej. Ile razy spojrzy, widzi, że nie ubywa przed nim ulicy. Więc wytęża się, zaczyna się bać, wreszcie nie może złapać tchu i ustaje. A ulica wciąż jeszcze biegnie przed nim. Tak nie można postępować.
Znów się zastanawiał. Potem ciągnął calej:
- Nie wolno myśleć naraz o całej ulicy, rozumiesz? Trzeba myśleć tylko o następnym kroku, o następnym oddechu, o następnym machnięciu miotłą. I zawsze tylko o następnym. - I znowu zastanawiał się, zanim dodał: - Wtedy to sprawia przyjemność; to jest ważne, wtedy wykonuje się dobrze swoją pracę. Tak powinno być.
I po dłuższej przerwie mówił:
- Nagle człowiek spostrzega, że krok po kroku zamiótł całą ulicę. Wcale nie zauważył, kiedy to zrobił, i nie stracił tchu. - Kiwnął głową i zakończył: - To jest ważne.”

Fragment ten utkwił mi w pamięci, choć wcale o tym nie wiedziałam. Tak właśnie staram się zamiatać realnie i „zamiatać” symbolicznie. Bez pośpiechu i... z przyjemnością. Bo sam ruch i oddech mo sprawiać przyjemność, tak samo jak powolne zaprowadzanie ładu, składanie kawałków rzeczywistości w całość. Pośpiech zabrania głębiej odetchnąć i odbiera przyjemność.

Momo” jest książką o szarych panach – złodziejach czasu. Przekonują ludzi, aby wszystko robili jak najszybciej i jak najsprawniej, dzięki czemu oszczędzają czas. Jednak cały zaoszczędzony czas bezpowrotnie przepada – kradną go szarzy panowie, którzy tylko dzięki niemu mogą istnieć. A ponieważ zawłaszczają coraz więcej ludzkiego czasu (wyrywając go z ludzkich serc, gdzie jest jego miejsce), rosną w siłę. I zatruwają czas dymem ze swoich popielatych cygar.

Gdy miałam kilkanaście lat, prowadziłam zeszyt z cytatami, które wywarły na mnie szczególne wrażenie. W zeszycie tym jest cytat o zatruwaniu czasu przez szarych panów:

Z początku nie zauważa jej (choroby) się prawie. Pewnego dnia człowiek nie ma ochoty nic robić. Wszystko przestaje go interesować, nudzi się. Ale ta niechęć nie mija, pozostaje w nim i powoli wzrasta. Staje się coraz gorsza z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. Człowiek czuje się coraz bardziej osowiały, coraz bardziej odczuwa wewnętrzną pustkę, jest coraz bardziej niezadowolony z siebie i ze świata. Później nawet to uczucie stopniowo znika i nie odczua już nic. Staje się obojętny i szary, cały świat wydaje mu się obcy i przestaje go obchodzić. Nie istnieje już gniew ani zachwyt, ludzie nie umieją się cieszyć ani martwić, zapominają, co to śmiech i płacz. Potem człowiek czuje wewnętrzny chłód, nie może już nikogo ani nic kochać. Kiedy to następuje, choroba jest już nieuleczalna. Nie ma już ratunku. Ludzie pędzą gdzieś z pustymi, szarymi twarzami, upodabniają się do szarych panów. Tak, stają się nimi. Ta choroba nazywa się śmiertelną nudą”.

Pośpiech i śmiertelna nuda. Śmiertelna nuda i pośpiech.

Jak udaje się szarym panom przekonać ludzi, by oszczędzali czas zamiast się nim cieszyć? Otóż szary pan zjawia się w odpowiednim momencie, wtedy gdy człowiek ma wrażenie (co zdarza się przecież każdemu), że jego życie nie ma sensu, i że gdyby tylko mógł, przeżyłby je całkiem inaczej. Gdyby tylko miał więcej możliwości, pieniędzy, czasu... I szary pan wtedy podlicza, na co człowiek zużywa swój czas: na jedzenie, spanie, rozmowy z sąsiadami, odziedziny u ukochanej, pracę... Szary pan podlicza sekundy poświęcone na te wszystkie czynności i mówi: to jest czas zmarnowany, utracony! I mami: jeśli zaczniesz teraz oszczędzać czas, masz jeszcze szansę żyć zupełnie inaczej. Kiedyś, za jakiś czas, w przyszłości.

Szarzy panowie przekonują ludzi, że wszystko co ci robią, nie ma żadnej wartości. Odzierają ze znaczenia całe dotychczasowe życie.

A Momo? Momo jest dziewczynką, która potrafi uważnie słuchać, dlatego szarzy panowie nie są w stanie i jej oszukać. Momo wie, co się dzieje z zaoszczędzonym czasem. Dziewczynka trafia też do mistrza Hory i ma okazję obejrzeć przepiękne Kwiaty Jednej Godziny. Od tej pory potrafi słyszeć ich wspaniałą muzykę. Przeczytajcie.

A jednak wciąż myślę z irytacją o sposobie, w jaki moja córka idzie do szkoły: powoli, zygzakiem (skręca z drogi przez park to w prawo, to w lewo...), podśpiewując pod nosem. Tak jakby nie istniał dzwonek brutalnie oznajmiający godzinę ósmą rano.

No ale w tamtej chwili naprawdę nie istnieje. 
 

3 komentarze:

  1. Ładna opowieść. Nie znałam wcześniej, a to - jak podaje Wiki klasyka dziecięca sprzeda 40 lat... Mam wrażenie,jakby szarzy panowie docierali do coraz większej ilości ludzi. Czas na Momo.
    Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniała książka :) kojarzy mi się trochę z "Małym Księciem", cytat o zamiataniu ulic jest taki trafny, mogę tak usprawiedliwiać moją flegmatyczność, która tak wkurza moją całą rodzinkę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie trzeba przecież usprawiedliwiac swoich zalet ;)

    OdpowiedzUsuń