sobota, 24 czerwca 2017

Mity greckie i mit biblijny

Jakiś czas temu czytałam córce mity greckie. I uderzyło mnie coś, co je wyraźnie odróżnia od mitu biblijnego, w cieniu (albo blasku) którego jesteśmy wychowani. 

Nie ma sprawiedliwości. Dobro nie zostanie nagrodzone. Prometeusz cierpi za to, że chciał ludziom podarować ogień. Wróć, to nie tak - on cierpi za to, że sprzeciwił się bogu. Wystarczy bogu nacisnąć na odcisk, przeciwstawić się, zbyt nieostrożnie wychwalać siebie samą przedkładając własne zdolności ponad zdolności bogini. Czasem można robić wszystko dobrze, starać się spełniać oczekiwania boga i po prostu trafić na kiepski dzień, na zły boży humor. I już po nas, zwykłych śmiertelnikach. Bożymi łaskami zostaje obdarzony ten, kto jest silny i sprytny, kto będzie umiał wykorzystać sprzyjający los, ale też ten kto ma szczęście. I pomyślałam - jakie to życiowe.

Mit biblijny uczy nas wiary w sprawiedliwość. Jeśli będziemy postępować słusznie, zgodnie z przyjętym kodeksem moralnym, możemy spać spokojnie. Za zaufanie i posłuszeństwo Bogu czeka nas nagroda. Tylko czasem zapominamy, że dopiero po śmierci.

Za życia wiara w przynależną nam sprawiedliwość mąci czujność. Jeśli będę przestrzegała zasad panujących w szkole, dostanę dużo punktów plusowych i ocenę wzorową. Jeśli będę wierną żoną, mąż też będzie dla mnie dobry. Jeśli będę uczciwie pracowała całe życie, na starość dostanę emeryturę. Tak jest przecież słusznie. Ale gdy zdarza się inaczej, pozostaje zgorzknienie i żal.

A mity greckie uczą: zastanów się, komu ufasz; okaż bogu szacunek, lecz zachowaj własny rozum; bądź sprytny, szybki, silny i mądry; dąż do celu, ale pamiętaj - wystarczy trochę pecha, bożej irytacji, a nic z tego nie wyjdzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz