niedziela, 17 lipca 2016

Przyglądaj się ludziom

Niedawno obejrzałam "Hardcore disco" i film ten bardzo mi się spodobał. Nastrój, budowanie napięcia, praca kamery... Treść jest raczej niejednoznaczna, ale dla mnie to film o tym, co nam grozi, gdy nie przyglądamy się ludziom, których zapraszamy do swojego życia, domu i łóżka.

O głównym bohaterze niewiele wiadomo, poza tym że sporo w nim agresji i że może się podobać. Sprawia wrażenie czarującego łobuza. Rzadko się odzywa, nie dowiadujemy się, kim jest, czego szuka ani dokąd zmierza. Za to pozostali bohaterowie szybko opowiadają jemu i nam wszystko o sobie. Obdarzają go pełnym zaufaniem.

Ale zaraz - skąd to zaufanie? I czy zaufanie jest tu właściwym słowem? Może raczej całkowity brak prawdziwego, głębszego zainteresowania tym drugim? Bohaterowie zdają się traktować "łobuza" nie jako żywego człowieka mającego własne cele, ale jako kogoś, kto zaspokoi ich potrzeby, sam w sobie nie będąc dla nich ważny. Miał być dla nich lustrem, w którym mogli się odbijać jako ludzie interesujący, przedmiotem zabawy, źródłem poczucia bezpieczeństwa. 

A wiem z własnego doświadczenia, że jeśli spotkamy kogoś, kto niewiele z siebie pokazuje, łatwo jest zobaczyć w nim to, o czym marzymy, to co chcielibyśmy znaleźć.

Czasem słyszę krytyczne zdania o kobietach, które często zmieniają partnerów, bo ciągle trafiają na niewłaściwych. Według tej wizji wina leży po stronie kobiety, która "nie potrafi być sama" i "realizuje przymus powtarzania" (o przymusie powtarzania mówi się, gdy człowiek wciąż tak układa sobie życie, by na nowo doznawać podobnych, traumatycznych dla niego doświadczeń). Różnie pewnie bywa, ale takie stwierdzenia nie pomagają skupić się na tym drugim, nowopoznanym człowieku. Przyjrzeć mu się serdecznie, ale i uważnie. Spróbować poznać. I zaufać temu, co widzimy. Zaufać sobie. Zamiast: "nie potrafię być sama" pomyśleć: "pragnę być z kimś, kto będzie dla mnie bratnią duszą". I zapytać: "co to dla mnie znaczy - bratnia dusza, i po czym ją mogę rozpoznać?". 

A jeśli spotkamy kogoś, kogo jednak nie zechcemy zapraszać do tej intymnej, prywatnej i wymagającej zaufania sfery własnego życia, to zawsze będziemy bogatsi o doświadczenie poznania drugiego człowieka, zobaczenia tego co nam zechciał pokazać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz