wtorek, 19 lipca 2016

Dobro-zła kobiecość

Mamuna albo Dziwożona porywała zdrowe dzieci podrzucając własne - upośledzone bądź brzydkie, albo też wywoływała u nich choroby. Mamunami stawały się kobiety zmarłe w ciąży lub przy porodzie, porzucone dzieci czy też te celowo poronione. 

Mamuna to jakby matka na opak. Ma bardzo długie, obwisłe piersi, które zarzuca na ramię. Jest stara i okropna. Zamiast zdrowia i życia przynosi chorobę i śmierć. Jest jungowskim cieniem dobrej matki. Tym wszystkim, co w macierzyństwie mroczne, niechciane i nieakceptowane. Śmiercią matki, śmiercią dziecka, wywołanym poronieniem, porzuceniem dziecka.

Olga Solarz, autorka m.in. Pochowanej prawdy, przysłała mi kiedyś swój tekst zatytułowany „Fatalna nieczystość. O krwi menstruacyjnej w lecznictwie ludowym Bojków”. Teraz przypomniały mi się tamte opowieści na temat magicznego pojmowania świata przez współczesnych Bojków. 

W czasie menstruacji kobieta jest bezpłodna, więc w sensie symbolicznym bliżej jej do śmierci i zaświatów niż do życia i widzialnej rzeczywistości. Bliżej do mamuny niż do matki, bliżej do cienia niż do światła. Podobnie dzieci i starcy według wierzeń ludowych mają większe skłonności do kontaktu z zaświatami, dzieci - ponieważ jeszcze nie bardzo się od nich oddaliły, starcy - ponieważ już się do nich zbliżają. 

Duży wpływ na postrzeganie krwi menstruacyjnej jako nieczystej wywarł kościół poprzez mit o grzechu pierworodnym i związanej z nim kobiecej winie. Olga Solarz podaje, że średniowieczni teologowie sądzili, iż Ewa przed popełnieniem grzechu nie miała miesięcznych krwawień. 

Jednak już przekonania o magicznej i terapeutycznej sile krwi menstruacyjnej nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem, lecz wynikają z ludowego dobro-złego widzenia świata, w którym siły twórcze i niszczycielskie mają to samo źródło. 

Olga Solarz opisała chorobę zwaną „babskim strupem”. Mianem tym określa się
„odnawiającą ranę lub swędzącą wysypkę, która robi się w wieku niemowlęcym. Tak więc „babski strup” może pojawić się w sytuacji, kiedy do domu, w którym jest nieochrzczone dziecko, wejdzie menstruująca kobieta, kiedy nieczysta kobieta zobaczy nieochrzczone dziecko, chrzestna w czasie chrztu ukrywa przed matką dziecka fakt, że ma menstruację, przez podwórze domu, gdzie jest nieochrzczone dziecko, przejdzie menstruująca kobieta lub gdy menstruująca kobieta spojrzy na dom niemowlaka. Zachorować może również bękart, który dodatkowo jest pierwszym dzieckiem rodzącej (...) Choroba pojawia się periodycznie, utrzymuje się tak długo, jak długo trwa menstruacja u kobiety, przez którą powstała, i odnawia się przez całe życie”.

Najbardziej narażone są dzieci od momentu urodzenia do chrztu, a jeszcze bardziej te nieślubne. Różne są sposoby ochrony, m.in przywiązywanie czerwonej nitki do płotu, drzwi bądź jabłoni w sadzie. Inną fascynującą metodą jest kąpiel noworodka w wodzie, do której włożono łożysko. „Placentę (łożysko) można zasuszyć i pożyczać innym potrzebującym kobietom do kąpieli dzieci zagrożonych „babskim strupem”. Według rozmówczyni niegdyś, gdy większość porodów odbierały wiejskie akuszerki, była to praktyka stosowana powszechnie”.

Moc terapeutyczna polega tu na przywróceniu ładu poprzez ponowne narodzenie, czyli wynurzenie z wody symbolizującej pierwotne niezróżnicowanie, zaświaty. „Wykorzystanie w tym przypadku placenty ma dodatkowe symboliczne znaczenie, albowiem jest ona materialnym przedstawieniem Prapoczątku”. A Prapoczątek ma dwoistą naturą - jest dziki, nieoswojony, niezorganizowany, ale jednocześnie pełen sił twórczych, najróżniejszych możliwości. „Dlatego jedną z najistotniejszych i jednocześnie najbardziej paradoksalnych funkcji „nieoswojonego” jest wykorzystywanie go do ochrony przed nim samym”.

Kontakt z zaświatami umożliwia więc ponowne narodzenie, ale też wysłanie choroby na drugą stronę, w obszar chaosu.

Ponieważ krew menstruacyjna również wiąże się z pierwotnymi siłami spoza świata, wykorzystuje się ją do leczenia „babskiego strupa”, który powstaje przecież z jej powodu. Sposoby terapii są różne, może to być nacieranie dziecka krwią lub dodawanie jej do kąpieli. Największą moc ma krew z pierwszej lub ostatniej menstruacji, stąd przechowywanie bielizny córek i własnej z okresu tuż przed menopauzą. 

Krew menstruacyjna służyła też do wzbudzania miłości - powszechne było dodawanie jej do jedzenia bądź picia i podawanie upatrzonemu mężczyźnie w tym właśnie celu.

A w noc świętojańską można „wypatrzyć „busurkanię”, czyli wiedźmę, która chodzi naga po polach i zbiera rosę z dziewięciu traw, dzięki czemu uzyskuje moc odbierania mleka”. Być może jest to inne wcielenie mamuny. Rosa zbierana przed wschodem słońca tej szczególnej nocy ma pomagać na wzrok i złą cerę. Leczono nią również „babski strup” poprzez obmywanie niemowlęcia. 

Noc świętojańska albo Sobótka to noc przesilenia, podobnie jak Wigilia. Są to magiczne, graniczne noce, w których spotykają się życie i śmierć. 

Jako kobiety co miesiąc jesteśmy na tej samej granicy, mamy więc w sobie magiczną moc, która może być zarówno niszczycielska, jak i lecząca. 


2 komentarze:

  1. Hm, czyżby ten babski strup to była skaza białkowa/AZS?

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi się to właśnie skojarzyło :)

    OdpowiedzUsuń