poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Gdybym usunęła ciążę...

...byłoby mi smutno, bo pożegnałabym kilka marzeń.


...pożegnałabym marzenie o tym, jak przyszły tata trzyma mnie wzruszony za rękę podczas usg i jak kupuje mi winogrona, bo mam na nie ochotę. Nie przeżyłam tego i już nie przeżyję.


...pożegnałabym marzenie o dobrym samopoczuciu w czasie ciąży i o urodzeniu zdrowego dziecka. Ale pożegnałabym je ze świadomością, że i tak by się prawdopodobnie nie spełniło. Biorąc pod uwagę mój wiek i kłopoty ze zdrowiem, ciąża mogłaby się źle skończyć i dla mnie i dla dziecka.


...zadbałabym o swoje zdrowie, swoją zdolność do pracy, a tym samym zadbałabym o swoje dzieci - te urodzone, te, które są i potrzebują mnie.


...nie czułabym się winna, wierzyłabym, że postąpiłam słusznie.


...nie napisałabym o tym na blogu, aby uchronić się przed przykrościami - oskarżeniami, brakiem szacunku, a w niedalekiej przyszłości być może nawet przed więzieniem.


...powiększyłabym pustą przestrzeń milczenia, nieobecności, niewidzialności.




2 komentarze: