czwartek, 19 listopada 2015

Księżycowe Dziecię

Moja córka ostatnio często słucha pewnej piosenki na youtubie. Ładna, znana melodia, jako ilustracja rysunkowe kucyki, więc myślałam, że to jakaś piosenka dla dzieci. Ale pewnego wieczoru córka poprosiła, byśmy razem posłuchały i obejrzały teledysk. Długo wieczorem płakałam, choć nie umiałam sobie tego płaczu wytłumaczyć.



Co jest takiego w tej opowieści?

Jest naiwne i niewinne pragnienie miłości młodej dziewczyny, która wierzy w sprzyjający los i swoje marzenia. Która chce żyć i kochać - teraz, od razu, natychmiast, bo jej młodość nie zna przyszłości.

Jest święty związek młodej matki i jej nowonarodzonego pierworodnego dziecka. Całkowita bezbronność dziecka, ale i bezbronność kobiety, która w tym czasie potrzebuje szczególnej ochrony, by móc zająć się niemowlęciem. Związek, którego żaden człowiek nie powinien zrywać.
 
Jest zraniony kochanek, dla którego własna duma i uraza są ważniejsze od życia kobiety - choć przecież ją kochał. Ważniejsze od życia dziecka. Kochanek, który być może pozostanie już niezdolny do miłości, podejrzliwy i nieufny wobec kobiet, kontrolujący i poszukujący przewinień.

Jest wątek wrogości między ludźmi o różnym pochodzeniu i różnym kolorze skóry.

Są opowieści z wielu mitów i baśni o kobiecie rodzącej dziecko boga. Jest i Maryja, którą Józef wspiera zamiast zabić.

I wreszcie sam księżyc - symbol kobiecej piersi, z której wypływa mleko czyli Droga Mleczna. Zmienny jak natura i kobiece ciało. Ciało które potrafi obdarzyć życiem i zawieść wiele nadziei. 

Księżyc - jak wielu bogów wydaje się obojętny na ludzki los i ludzkie cierpienie. 

Księżyc, który płaczącemu dziecku zmienia się w kołyskę.

A to wersja bez kucyków:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz