wtorek, 12 maja 2015

Wróć i to napraw!

Zobaczyłam taki mem Odmętów Absurdu i wydał mi się bardzo mądry.

Dlaczego nie odchodzimy? Dlaczego odchodzimy tak późno? Dlaczego wracamy? Przecież już wszyscy wokół widzą, że może być tylko równie źle. Albo jeszcze gorzej. Sami to widzimy.

Dlaczego nie wyprowadzamy się wreszcie od rodziców? Dlaczego odbieramy kolejny tego dnia telefon od mamy? Dlaczego dajemy kolejną szansę – mężowi, żonie? Dlaczego zostajemy i staramy się zapomnieć o kolejnej zdradzie i kolejnym upokorzeniu? Dlaczego jeśli już odchodzimy, to wolimy rozwodzić się latami z orzekaniem o winie niż jak najszybciej przypieczętować rozstanie rozwodem bez orzekania o winie?

Bo gdzieś w samej głębi naszego jestestwa czujemy, że stała nam się krzywda. I że czas by wreszcie było sprawiedliwie. Bo wiemy, że nie zostały zaspokojone nasze najbardziej podstawowe potrzeby, takie, które po prostu powinny być zaspokojone. Mamy prawo do życia, szacunku, troski. Więc wracamy i domagamy się swoich praw. Chociaż każdy powrót oznacza kolejne zranienie.

Odejść to znaczy powiedzieć: nie wracaj i nic nie naprawiaj. To zostać samemu na zgliszczach i spróbować je odbudować. Albo odkopać swoje korzenie i postarać się zapuścić je gdzie indziej.

Mimo to można powiedzieć: to nie jest sprawiedliwe. I w tym stwierdzeniu jest godność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz