wtorek, 18 listopada 2014

Ojca ma nie być

Ostatnio Gazeta Wyborcza opublikowała bardzo ważne teksty na temat dzieciobójczyń. We wszystkich opisanych przypadkach skazane zostały tylko matki. Ojcom sądy uwierzyły, że nie wiedzieli o ciąży bądź ciążach swoich kobiet, nawet jeśli z nimi sypiali i regularnie uprawiali seks. Trafnie te decyzje podsumowała Sylwia Kubryńska.

To matki mają dzieci. Jeśli ojciec chce być obecny, to niech będzie. Jeśli nie chce – no cóż. Ponad 85% ojców, którzy na co dzień nie zajmują się dziećmi, nie płacą również alimentów na ich utrzymanie. Tak już jest. Samotna matka musi sobie sama poradzić. Skoro urodziła dziecko, niech weźmie za to odpowiedzialność. Jej problem.

Działa to jednak również w drugą stronę. Gdy ojciec chce się odpowiedzialnie zajmować dziećmi, okazuje się, że nie może tego robić.

Od jakiegoś czasu jestem bliskim świadkiem takiej sytuacji. Rozwód, oboje rodzice mają pełne prawa rodzicielskie, sąd ustalił miejsce pobytu dzieci przy matce, a ojcu zasądził alimenty. Rodzice początkowo mieszkają jeszcze razem, całą rodzinę utrzymuje ojciec, ponieważ matka straciła pracę. Ojciec po 2 miesiącach przestaje płacić alimenty, ponieważ pieniądze te przepadają, a on ma trudności z utrzymaniem dzieci. Mija w ten sposób kilka miesięcy, matka informuje komornika, że nie dostaje alimentów, komornik siada ojcu na pensji, po czym matka wyjeżdża za granicę zostawiając dzieci z ojcem. 

Tak, właśnie tak. Dzieci są z ojcem, komornik ściąga z ojca alimenty, alimenty trafiają do matki, która mieszka osobno. Ojciec składa wniosek o ustalenie miejsca pobytu dzieci przy nim – no bo dzieci są przy nim. Trochę to trwa, matka nie się stawia na rozprawy, jakoś to tłumaczy, w tej sytuacji to ją oczywiście stać na prawnika. Sąd w końcu zabezpiecza miejsce pobytu dzieci przy ojcu na czas trwania rozprawy. Sędzia mówi: niech się pan nie martwi, to prosta sprawa. 

Są wakacje, sędzia na urlopie, dzieci u babci. A matka wywozi dzieci za granicę. Bez zgody ojca i bez dokumentów – dzieci nie mają dowodów osobistych. Jednocześnie odwołuje się od zabezpieczenia miejsca pobytu dzieci przy ojcu pisząc w uzasadnieniu m.in., że od wielu miesięcy mieszka za granicą, ale że zgodnie z wyrokiem rozwodowym dzieci powinny być przy niej. Co robi sąd? Sąd uchyla zabezpieczenie, bez podania powodu i bez możliwości odwołania.

A niewypowiedziany powód jest taki: to matka. I sąd jej przyklepie prawo do opieki nad dziećmi. Nieważne jak bardzo nieodpowiedzialnie zachowywała się wcześniej. Nieważne, że nie mieszkała z dziećmi mimo ustalonego miejsca pobytu przy niej, że nie utrzymywała ich, że kradła alimenty przeznaczone na nie. Ale to matka.

Sąd mówi ojcu wyraźnie: Wycofaj się, dzieci to nie twoja sprawa. Najlepiej zacznij pracować na czarno, wtedy komornik się od ciebie odczepi. A jeśli chcesz być odpowiedzialny, skazujemy cię na niesprawiedliwość.

Prawnik podpowiedział, że w tej sytuacji wygra ta strona, która będzie bardziej brutalna. Która zamknie dzieci u siebie w domu, zabierze im telefony, uniemożliwi kontakt z drugim rodzicem.

Jeśli matka zachowa się w taki sposób, obserwatorom włączy się stereotyp podszeptujący: to troska, ona walczy o dzieci jak lwica. Jeśli ojciec zachowa się tak samo, stereotyp orzeknie: to przemoc.

A ojciec pyta: czy to jest dobre dla dzieci? Czy mamy je teraz wozić tam i z powrotem? One chcą mieć oboje rodziców. Myślałem, że sąd potrafi ustalić, który rodzic jest bardziej odpowiedzialny, i że w tym przypadku sytuacja jest jasna.

A mi się przypomina opowieść o dwóch matkach i królu Salomonie, nie ta biblijna, lecz podobna, przytoczona przez Bertolta Brechta. Dwie matki kłóciły się, czyje jest dziecko i poprosiły o rozstrzygnięcie sporu króla Salomona. Król kazał narysować kredą koło i obiecał, że przyzna dziecko tej matce, której uda się je wyciągnąć poza narysowane koło. Matki zaczęły ciągnąć dziecko, lecz jedna z nich wkrótce je puściła bojąc się, że mogą mu w ten sposób zrobić krzywdę. Przegrała walkę, jednak król Salomon był mądry: orzekł, że to ona jest prawdziwą matką.

No cóż, to był król Salomon.

1 komentarz: