środa, 14 maja 2014

Krytykowanie i szukanie patologii

Zimbardo powiedział, że w Polsce czuje się jak w szpitalu psychiatrycznym – nikt się nie uśmiecha, nikt nikogo przyjaźnie nie zagaduje. Przyjemnie powtórzyć tę opinię. Przyjemnie też dlatego, że lubimy krytykować. 

Jest to coś, czemu sama niestety ulegam, choć mnie jednocześnie frustruje. Bo zdaję sobie przecież sprawę, że osoby krytykujące innych i doszukujące się patologii w ich postępowaniu, takie same podejście mają do mnie. Oczywiście mnie też krytykują.

Dlaczego? Co jest takiego atrakcyjnego w mówieniu źle o innych ludziach?

Myślę, że taką atrakcją jest poczucie wyższości, jakie można wtedy choć przez tę chwilę w sobie popielęgnować. Krytykując tworzymy tło, od którego możemy się pozytywnie odbijać. Druga sprawa to usprawiedliwienie bezradności. Bo jeśli za ścianą, w tamtej rodzinie, w szkole, w urzędzie – jest tak beznadziejnie źle, to już naprawdę nic na to nie można poradzić. Uf, skoro nic nie można poradzić, spokojnie umywamy ręce. W ten sposób usprawiedliwiamy, ale też przyklepujemy bezradność.

Nie chcę być źle zrozumiana. Trzeba mieć oczy otwarte na patologię. Jeśli komuś dzieje się krzywda, możemy faktycznie być bezradni. To co powinniśmy wtedy zrobić, to zawiadomić policję. Tyle że to wymaga chociaż odrobiny zaufania wobec policji, którą też stale krytykujemy.

Mi to podcina skrzydła i energię. Jeśli myślę tylko i wyłącznie źle o nauczycielach, nie będę chciała iść do szkoły porozmawiać o problemach mojego dziecka. Nie zaproponuję dzieciom, rodzicom ani współpracownikom innego sposobu działania, ba – nawet go nie wypróbuję, bo po co. Nie zagadnę nikogo na ulicy ani nie uśmiechnę się do nieznajomych.

Staram się myśleć i patrzeć na świat w sposób, który dodaje a nie odbiera energii. Gdy zachowuję się przyjaźnie, ludzie często odpowiadają tym samym. Ale potem zalewa mnie ta fala krytyki wszystkich przez wszystkich i myślę sobie: ach, diabli z tym. W ich oczach jestem tylko naiwną frajerką.

2 komentarze:

  1. W czym mogę pomóc, zamiast "jak tu cie udupić". I będzie dobrze. Tylko w jaki sposób to zmienić?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, właśnie. Pewnie trzeba zacząć jednak od siebie, bo jak inaczej? Chociaż czasem się nie chce...

    OdpowiedzUsuń