czwartek, 3 kwietnia 2014

Królowa Śniegu jest stara

Ostatnio sporo osób linkuje ten tekst, a skoro linkują, widocznie coś ważnego porusza.
Przeczytałam z irytacją tytuł i konkluzję: no tak, oczywiście jak zwykle wszystkiemu winne są kobiety, a dokładniej kobiety w tej najbardziej irytującej ze wszystkich ról, czyli roli matki lub babci. Niby jest to krytyka braku kultury mężczyzn, ostatecznie jednak autorka mruga do nich okiem: to nie wasza wina! Ma żal do mężczyzn, ale uśmiecha się do nich, wciąż ma nadzieję na ich zainteresowanie i akceptację. Chętnie skrytykuje inne kobiety, żeby im się przypodobać. Stary numer.

Pomyślałam: przecież w pociągach tak to nie wygląda. Może nie jestem bardzo wymagająca, pewnie nie obrażałam się, jeśli ktoś mi odmówił, ale z tego co pamiętam, faceci przeważnie pomagają mi wrzucić plecak na górę. Nawet nie zawsze o to proszę, a jednak wyjmują mi go z rąk. Więc w czym problem? Prawdopodobnie w wieku. Za jakieś 10-15 lat być może będę musiała sama sobie radzić z bagażami, bo jako starzejąca się kobieta zniknę z pola widzenia mężczyzn. Podobno tak właśnie jest. Kobiety koło 50-tki przestają być zauważane. Nikt nie ustępuje im miejsca, nikt nie pomaga z bagażami, nikt nie częstuje przekąskami na przyjęciu.

Pomyślałam o Złej Królowej, macosze Królewny Śnieżki, która nie miała szans wygrać z młodą i piękną pasierbicą. Złościła się i walczyła ze swoją rywalką o uwagę męskiego świata, lecz ostatecznie musiała zniknąć, tak jak w rzeczywistości znikają kobiety – nikt ich nie słucha, nie okazuje zainteresowania, nie adoruje.

W tekście Jandy zirytował mnie też fragment o koleżance, która poświęciła dużo czasu na uśpienie 3-letniego wnuka rozpieszczając go w ten sposób. 3-letnie dzieci naprawdę są jeszcze małe i często potrzebują dorosłej osoby, która uczyni bezpiecznym przejście między światem jawy i snu. Nie uważam, by miało to coś wspólnego z wychowywaniem chłopców na zbyt delikatnych i mało męskich.

Potem jednak pomyślałam o Królowej Śniegu, która dzięki okruchom diabelskiego lustra tkwiącym w sercu i oku Kaja, mogła go zabrać do lodowego pałacu i mieć tylko dla siebie. Oczywiście ostatecznie przegrała z młodą Gerdą, która przebyła długą drogę, by odzyskać swojego przyjaciela.

Zaczęłam sobie wyobrażać sytuację kobiety, która zniknęła. Życie bez uwagi mężczyzn musi być smutne. Rola babci jest niewdzięczna, bo choć bardzo potrzebna, to jednak niedoceniana i przez wszystkich krytykowana, też przez inne znikające kobiety. Więc co jej pozostaje? Może rzeczywiście spróbować zatrzymać przy sobie syna, jedynego mężczyznę, nad którym ma władzę. A żeby go zatrzymać, musi mu odebrać siłę. Tyle że taki syn nie ma 3 lat, lecz 20, 30 lub 40... Jeśli się uda, bajka nie ma szczęśliwego zakończenia.

Wizja zniknięcia jest bardzo smutna. Ale wydaje mi się, że to co mogę zrobić jako kobieta, to trzymać z innymi kobietami. Nie to że przeciwko mężczyznom, nie przeciwko komukolwiek. Ale widzieć również te starsze ode mnie, podziwiać i doceniać. W roli babci także.

6 komentarzy:

  1. Ładnie powiedziane. Tekst K.J. mnie przyprawił tylko o lekkie wzruszenie ramion. No czegóż ona by chciała - może po prostu adoracji należnej "Wielkiej Artystce", bo raczej nie chodzi tu o starcie płci.

    Celebrities and toddlers are all the same - disappointerd nobody wants to admire their crap :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w sumie też, ale jak zobaczyłam link u tekstu u kolejnej znajomej osoby, to stwierdziłam, że musi przekazywac powszechny sposób myślenia. Też pomyślałam o rozczarowaniu Wielkiej Artystki, ale starcie płci ona jednak wywołała.

      Usuń
  2. Najpierw odnośnie tekstu Jandy - albo raczej komentarzy pod nim. To, co mnie w nich uderzyło, to skupienie kilku wypowiadających się mężczyzn na tym, że dlaczego oni mają robić coś dla kobiet, skoro kobiety nie robią nic dla nich. Przy czym wyraźnie widać, że panom umyka przyczyna, dla której kobiety miały być pod ich ochroną: to kobiety rodzą i zajmują się potomstwem wtedy, gdy ta opieka pochłania największe zasoby energetyczne. Panowie skupieni są na swoim "ja". Co "JA" dostanę za to, że coś robię. Równocześnie widzą głównie to, co sami robią lub muszą robić, a nie widzą tego, co się robi dla nich i za nich.
    Jeśli chodzi natomiast o Twój tekst, Oleńko, to od lat zastanawiam się nad tym, co sie dzieje z nami, kobietami, Pamiętam jak bardzo tęskniłam za wzorem starej kobiety, bo przecież bycie starą kobietą to coś, co mnie czeka. Mało tego, życie polega na tym, że ma się przed sobą jakąś perspektywę. Przed sobą, a nie za sobą. Jaką perspektywę ma przed sobą dojrzała kobieta? Dlatego wielbię stare kobiety, które są silne samą sobą - które młody wygląd traktują z dystansem, jako coś zwyczajnego - takiego samego jak wygląd starości, które cieszą się sobą, uczą się ciągle czegoś nowego, gromadzą swoje doświadczenie i wiedzę i cenią to w sobie. Pytanie brzmi, dlaczego jest ich tak mało? Dlaczego stare kobiety tak walczą o młody wygląd, o bycie cielesną atrakcją dla młodych chłopaków tak jakby nic innego się nie liczyło? Przecież to błędne koło. Takie kobiety nie zdobędą uznania młodych kobiet - a wtedy tym bardziej będą walczyć o uznanie u mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam komentarzy, ale z tego co napisałaś, nic tylko się zasmucic :( A z błędnym kołem masz rację - walka o młody wygląd to droga prowadząca do klęski. Alicja Długołęcka fajnie wyliczyła etapy życia kobiety i było ich sporo w wieku dojrzałym, to wspaniale pokazuje, że życie kobiety nie kończy się ani nie przestaje byc ciekawe i pełne wyzwań po 50-tce.

      Usuń
    2. Nawet nie pamiętałam, że te fazy życia wzięła z "Biegnącej z Wilkami"

      http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,9797781,Fazy.html

      Usuń
  3. gadanie starej żałosnej baby... naprawdę chcesz byc taka? uzalac sie nad soba? stara wredna baba?

    OdpowiedzUsuń