sobota, 15 marca 2014

O Syrenie czyli o wolności kobiety w bajkach


A trzeci mówi: moja najmilejsza, czemużeś mi tak smutna...

Hasło „wolność albo śmierć” kojarzy mi się przede wszystkim z historią Polski, z rozbiorami, okupacją, partyzantką i powstaniami. Czytając polskie bajki zauważyłam, jak mocny jest przekaz dotyczący walki o osobistą wolność kobiet. Syrenka – symbol wolnej Warszawy – to przecież kobieta.

Tematem tych bajek jest wolność wyboru drogi życiowej i człowieka, z którym chce się tą drogą iść. Niektóre bohaterki nie zamierzają w ogóle wychodzić za mąż, inne mają dość odwagi, by wybrać mężczyznę nieakceptowanego przez męskiego opiekuna. Nie rezygnują z własnej woli, nawet jeśli muszą za to zapłacić najwyższą cenę.

Wanda, która nie chciała Niemca, kierowała się poszanowaniem swojego wyboru i odpowiedzialnością za kraj, którym władała. Postanowiła nie wychodzić za mąż za księcia Rytgiera. Jednak konsekwencją tej decyzji miała być zbrojna napaść na Kraków, ponieważ Rytgier zamierzał wziąć siłą to, czego mu Wanda odmówiła. Ona  więc wybrała śmierć w wiślanych wodach myśląc: „Lepiej umrzeć, niż narazić swój lud na cierpienie. Rytgier nie zdobędzie mnie siłą!”.

Zła Kunegunda nie pasuje ani do ówczesnych, ani do współczesnych stereotypów płci. Można powiedzieć, że wywołała sporą awanturę o gender. Choć piękna, nie bawiło jej wyszywanie na tamborku ani roztaczanie opieki nad słabszymi. Wolała oglądać walki i polowania. Była okrutna i lubiła krew. Jednak kochający ojciec postanowił nakłonić ją do podjęcia roli właściwej dla płci. Kunegunda nie chciała iść za mąż, lecz w końcu uległa prośbom i groźbom taty. Przynajmniej pozornie: wyznaczyła pretendentom do swej ręki niemal niewykonalne zadanie. Wielu śmiałków, oczarowanych urodą księżniczki, zabiło się spadając w przepaść z murów zamku Chojnik, które mieli objechać konno. W końcu jednak na zamek przybył rycerz, który obudził w sercu Kunegundy gorące uczucia. Wykonał zadanie, po czym upokorzył księżniczkę oznajmiając, że nie zamierza wiązać swego życia z kobietą tak okrutną. Zrozpaczona Kunegunda rzuciła się w przepaść. Podobno wciąż można zobaczyć ją błąkającą się po murach zamku.

W ruinach wielu polskich zamków widać cienie i słychać zawodzenia białych i czarnych dam...

Kolejna z nich to czarna księżniczka z Szamotuł, która za życia miała na imię Halszka. Gdy jej ojciec dowiedział się o miłości łączącej córkę i dworzanina, kazał oddalić go z dworu. On jednak zasłoniwszy twarz maską pojawił się na balu karnawałowym i w ten sposób spotkał się z Halszką. Razem uciekli i zamieszkali w domku myśliwskim w lesie, gdzie przez jakiś czas byli szczęśliwi. Jednak służący ojca znaleźli dziewczynę i zabrali ją na zamek. Jej wybranek był w tym czasie na polowaniu, więc udało mu się uciec. Halszce ojciec nałożył na twarz żelazną maskę jako przypomnienie maseczki, którą miała na sobie w czasie balu, gdy postąpiła zgodnie z własną, a wbrew ojcowskiej woli. Następnie zamkną ją w wieży i wypuścił dopiero, gdy zachorowała. Wkrótce umarła. A jej duch krąży wokół szamotulskiej baszty.

W bajce nie jest wyjaśnione, skąd wziął się jej tytuł. Czemu Halszka to czarna księżniczka? Anna Kohli w książce „Trzy kolory bogini” twierdzi, że podania o czarnych i białych damach to ślady kultu pradawnej potrójnej bogini: białej, czerwonej i czarnej. A miejsca, w których się błąkają, to miejsca niegdysiejszego kultu.

Niektóre bajki mają wyraźnie mitologiczne korzenie. Należy do nich opowieść o Syrenie. Pewien rybak usłyszał jej przepiękny śpiew. Zachwycony, lecz jednocześnie zaniepokojony, czy nie grzeszy słuchając nieboskiego stworzenia o ciele kobiety i rybim ogonie, zwierzył się pustelnikowi. Ten zarządził, że syrenę należy złapać i zawieźć na dwór księcia, by tam śpiewała w niewoli. Syrenie udało się jednak zauroczyć śpiewem pilnującego ją pastucha i dzięki temu uciekła. Do głębi urażona tą próbą odebrania jej wolności, zniknęła w wodach Wisły wołając: „Śpiewałam wam, ludzie prości, ludzie serca cichego i dobrego, ale na rozkaz śpiewać nie chcę i nie będę”.

Królowa Jurata była władczynią podwodnego królestwa i mieszkała w pałacu z bursztynu. Pokochała młodego rybaka – zwykłego śmiertelnika – czym obraziła gromowładnego Perkuna. Perkun ciskając kamiennym piorunem zabił Juratę i rozbił w drobne kawałeczki jej pałac, a rybaka przykuł do podwodnej skały i rzucił mu pod nogi zwłoki kochanki.

Ślad walki o własną wolę można znaleźć również w bajce o królewnie Roksanie. O rosyjskiej wersji bajki pisałam tu. Z polskiej wersji dowiadujemy się o przyczynie rzucenia złego czaru na królewnę-żabkę. Jej matka, „dobra wróżka Wiślana, władczyni rzek i jezior, królowa rusałek i nimf wodnych” pokochała człowieka, a ze związku tego urodziła się Roksana. Zły czarnoksiężnik Morowit przemienił w drzewo jej ojca, a ją samą zaklął ją w żabę, ponieważ nie chciała wyjść za niego za mąż. Czar mógł z niej zdjąć tylko młodzieniec, który jako żabkę uczyni ją swoją żoną. Według Anny Kohli żaba symbolizuje... waginę i całą kobiecą moc związaną ze zdolnością tworzenia i niszczenia. Ta bajka kończy się dobrze. Królewiczowi – przyszłemu mężowi Roksany – w uwolnieniu dziewczyny pomagają trzy wiedźmy-prządki. Potrójna bogini przędąca ludzki los. Aby przywrócić wolność królewnie-żabce konieczne było odwołanie się do kobiecej siły i uszanowanie kobiecej woli.

Część naszych przodkiń prawdopodobnie mogła wybrać sobie męża zgodnie z własną wolą. Wiele, tak jak w ludowej piosence „Lipka”, nie miało wyboru. Ale przekaz o kobiecej wolności, mocy i odwadze jest w bajkach bardzo wyraźny. Choć często smutny.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz