czwartek, 10 października 2013

Dziewice-wróżki


Odkąd przeczytałam opowieść o nagrobku dziewczynki-wróżki, często ją spotykam. Tekst jest dość długi, więc pozwolę go sobie tutaj streścić i dodać kilka własnych refleksji. Cytaty pochodzą z opowieści Olgi Solarz.

Nieformalna grupa Magurycz, do której należy autorka tekstu o nagrobku dziewczynki-wróżki, zajmuje się ratowaniem starych cmentarzy. Wolontariusze z Magurycza remontowali również nagrobki znajdujące się na cmentarzu w ukraińskiej wiosce Otroków. Jednemu z tych nagrobków mieszkańcy przypisują moc sprowadzania deszczu – w tym celu kobiety powinny nalać wody do znajdujących się w krzyżu zagłębień i obrócić krzyż wokół osi. „Wedle miejscowych przekazów (nagrobek) stoi na mogile dziewczynki, mającej umiejętności leczenia i przepowiadania przyszłości”.

Nagrobek ten różni się od pozostałych. „Sam krzyż, który – warto dodać – jest zdekompletowany (brakuje połowy trzonu) i nosi wyraźne ślady naprawiania, tkwi bezpośrednio w okrągłej podstawie, przez co nagrobek wydaje się nie tylko odmienny, ale również dziwaczny”. W dodatku znajduje się on w samym rogu cmentarza, a wokół niego nie ma innych nagrobków. „Według (mieszkańców Otrokowa) owa diwczynka-worożka umarła od ukąszenia żmii, dlatego w celu upamiętnienia miejscowy kamieniarz wykuł podstawę nagrobka w kształcie zwiniętej gadziny”.

Członkowie grupy Magurycz zdecydowali się odkopać ukrytą pod ziemią część nagrobka. Okazało się, że – według inskrypcji znajdującej się na płycie – pochowany leży pod nim Polak o imieniu Jan. Być może był lekarzem, stąd wizerunek węża eskulapa. Tej nocy zerwał się wiatr, następnego dnia deszcz przeszedł w ulewę. „Po kilku dniach odwiedziło nas na cmentarzu trzech miejscowych gospodarzy – patrzyli na nas z wyrzutem, mówiąc, że takiej wichury dawno u nich nie było. I... że nasza to wina”.

Nagrobek znajduje się w rogu cmentarza. Wiadomo, iż w kątach cmentarza, czy przy granicach grzebano samobójców (najczęściej wisielców i topielców), tragicznie zmarłych, nieochrzczone dzieci oraz innowierców”, a więc osoby nienależące w momencie śmierci do wspólnoty chrześcijańskiej z powodu braku sakramentów. Zgodnie z wierzeniami, ich dusze nie mogą dostąpić zbawienia, więc błąkają się w pobliżu, a żywi mogą za ich pośrednictwem wejść w kontakt z zaświatami.

A żmija? Żmije, węże i smoki symbolizuję Boginię, podobnie jak życiodajna woda, noc, cykl księżycowy i podobny doń miesięczny cykl żeńskiej płodności, ale też śmierć. Przeciwstawna męska siła jest związana z ogniem, słońcem, dniem i życiem. W chrześcijańskiej wizji świata męska włądza jest władzą Boga, zaś żeńska siła należy do Szatana. Wąż na drzewie dobrego i złego kusi Ewę, by zbuntowała się przeciw boskiemu zakazowi. Znacznie bardzie odpowiada mi wizja jin i jang, pierwiastka męskiego i żeńskiego, których harmonia zapewnia harmonię w świecie. W każdym razie otrokowska dziewczynka-wróżka ma korzenie w bardzo dawnych wierzeniach.

Kolejną wróżkę spotkałam na bardzo ciekawym blogu zatytułowanym Słowianolubia. Przeczytałam tam opowieść o trzech córkach króla Kroka. Pierwszą z nich była Kazi, która parała się sztuką zielarską, lekarską i czarami. Drugą Tetka, nie znająca męża, która „uczyła oddawania pokłonów i czci nimfom górskim, leśnym i boginiom”. Najmłodsza to Lubosza. „Była zupełnie wyjątkową kobietą między kobietami, przezorna w radzie, obrotna w mowie, czysta ciałem, prawych obyczajów, nikomu nie ustępująca w wydawaniu wyroków na sądach ludowych, dla wszystkich miła, lecz więcej miłowania godna, ozdoba i chwała płci niewieściej, rozstrzygająca przewidująco sprawy należące do mężczyzn”. Była najmądrzejszą i najpiękniejszą z całej trójki, posiadła również dar jasnowidzenia, więc jako wróżka została przez lud ustanowiona sędzią. Pewnego dnia dwóch skłóconych mężczyzn przyszło do niej, by rozstrzygnęła ich spór. „Ona tymczasem - jak to rozpustna lubieżność kobiety, kiedy nie ma męża, którego by się bała - leżała nazbyt miękko na wysoko posłanych haftowanych poduszkach, oparta na łokciu, jakby chłopca porodziła”. Była więc wróżką i była dziewicą. O dawnym znaczeniu słowa dziewica pisałam już tu, niegdyś słowo to oznaczało kobietę, która nie potrzebuje męża. Przenajświętsza Panienka jest więc znacznie starsza niż chrześcijaństwo, mit o świętej dziewicy jest starszy niż mit o Jezusie.

Ostatnio zaczęłam czytać córce „Starą Baśń” Kraszewskiego, okazała się jednak za trudna dla niej, więc powoli czytam dalej sama. I w książce tej też spotkałam dziewczynę-wróżkę – córkę kmiecia Wisza o imieniu Dziwa. „Najmłodszą była w domu, najpiękniejszą i najukochańszą, a pieśni najśliczniejsze śpiewała. Matka ją najciekawszych baśni uczyła, ojciec najstarszymi podaniami karmił. Wiedzieli wszyscy, że ją duchy nawiedzały, że we snach szeptały jej o tym, o czym nikt, ani ojciec, ani matka, ani siostry nic nie wiedziały. Kto chciał wiedzieć przyszłość, jej pytał: pomyślała, popatrzyła, powiedziała. A pieśni się u niej rodziły tak, jak na wiosnę nad strumieniem kwiaty. Gdy na rozstajach i u świętych zdrojów ofiary składano, nikt tam nie przodował, tylko ona jedna, i szanowali ją wszyscy, a z młodzieży nikt nawet spojrzeć na nią nie śmiał zuchwale. Wszyscy wiedzieli, że ją sobie duchy wybrały za oblubienicę”. Gdy po śmierci ojca Dziwy, sąsiad prosił jej brata o rękę dziewczyny, ten odmówił: „Dziwa męża nie chce znać. Nie nowa to rzecz, bogom się ślubowała. To nie jest niewiasta do dzieci, do kądzieli, do garnków, ale do ognia świętego, do zdroju, do pieśni i wróżby”. Nie uległ również, gdy sąsiad prośbę zmienił w groźbę.

Dziewice-wróżki były więc kobietami niezależnymi od woli mężczyzn, szczególnie przy tym szanowanymi za mądrość i zdolność jasnowidzenia, a więc wchodzenia w kontakt z zaświatami. Nasuwa mi się tu skojarzenie z Białą Boginią – Dziewicą. Aby zajrzeć na drugą stronę, aby spoktać się z Czarną Boginią, boginią śmierci i przemiany, wróżka musiała odwrócić koła życia. Ono zamiast biec do przodu, w kierunku Czerwonej Bogini, rozwitu i płodności, obracało się wstecz w kierunku zaświatów.

Jako dziecko umiałam zgadnąć, w której ręce druga osoba coś ukrywa. Przez chwilę nie myślałam o niczym i wtedy w mojej głowie pojawiała się odpowiedź. Może wspomnienia mnie oszukują, ale wydaje mi się, że zawsze była prawidłowa. Więc może byłam w jakimś stopniu wróżką? Może ktoś z was też?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz